wtorek, 21 października 2014

Rozdział 52

Muzyka
Muzyka              

              Nie wiedziałam ile czasu minęła, jak okryta kołdrą siedziałam na tarasie i tępo wpatrywałam  się w ciemną dróżkę, która lekko oświetlona była przez księżyc.
Wszystkie wspomnienia pojawiły się w mojej głowie, tworząc jedną destrukcyjną dla mnie składankę. Nadmiernie analizowałam całą sytuacje dzieląc ją na plusy i minusy. Z mojego punktu widzenia lista minusów nie miała końca, aczkolwiek mimo to starałam doszukać w tym jakiś pozytywów.
W mojej głowie nadal dwoiły i troiły się pytania dlaczego, od jakiego czasu, jak i w ogóle, które powinnam zadać Niallowi od razu po tym jak się dowiedziałam, ale w tamtym momencie czułam jakby z całego pomieszczenia wypompowano powietrze. Gdybym mogła powiedzieć Niallowi cokolwiek, by zranić go tak jak on zranił mnie prawdopodobnie zrobiłabym to kilkakrotnie..
- Co Ty tu robisz? - Usłyszałam za sobą ciężki męski głos, który wybił mnie z rozmyśleń. Gwałtownie odwróciłam głowę i zrobiłam zniesmaczoną minę na widok kędzierzawego chłopaka. Miał na sobie luźne dresy i bluzę. Jak bardzo nie chciałam się do tego przyznać to dobrze wiedziałam, że Harry był przystojny i przykuwał uwagę  niemal każdej kobiety. Niestety jego okropny charakter wszystko niszczył.
-Ja..Um...Musiałam chwilę odetchnąć. - Przyznałam niepewnie, na co brunet jedynie kiwnął głową i jakby nigdy nic usiadł na przeciwko mnie. Posłałam mu pytające spojrzenie, na co wstrząsnął ramionami, co było dziwne.
Oboje trwaliśmy jeszcze przez parę minut ciszy, przez co czułam się niezwykle niekomfortowo, ale nie miałam odwagi się do tego powiedzieć. Dzisiaj byłam w stanie stoczyć jedną walkę, która była przeznaczona dla Nialla.
- Rita Wam powiedziała? - Zapytałam w końcu a jego brak odpowiedzi, był dla mnie wystarczający by wywnioskować, że tak.
- Wiesz, że on to zrob...
- Harry nie broń go! - Uniosłam swój głos zadziwiając tym chłopaka.
- Nie mam zamiaru go bronić, ale taka jest prawda, że zrobił to z tej jebanej miłości do Ciebie. Chcę Cie kurwa chronić i dawać Ci to najlepsze a wszystko co chce w zamian od Ciebie to tylko odwzajemnienie tego popieprzonego uczucia. Nie wiem po co on to robi, bo w końcu ty i tak masz to w dupie i myślisz tylko o sobie. - Skwitował wyrzucając nerwowo ręce w powietrze i za chwilę przeczesując dłonią włosy, co było chyba jego nerwowym tikiem.
-Słucham?! - Krzyknęłam urażona jego słowami. To zabolało, ale jego wypowiedź zupełnie zbiła mnie z pantałyku i czułam się strasznie zmieszana po tym co mi powiedział. Otworzyłam na chwilę buzię starając się coś powiedzieć, odpyskować ale brakowało mi słów.
- Chyba słyszałaś. - Burknął, zaciskając szczękę.
- Jak możesz tak mówić Harry. Nie myślę kurwa tylko o sobie! - Rzuciłam, ale chłopak milczał co doprowadzało mnie niemal do furii.
- To nie zmienia faktu, żeby powinien mi powiedzieć. To nie jest jakaś tam błahostka! - Broniłam swojego zdania mimo, że coraz bardziej nie byłam go pewna.
- Ja pierdole. - Harry głośno westchnął zaplatając ręce na karku.
- Muszę to przemyśleć. - Stwierdziłam cicho chowając ręce pod puszystą kołdrą.
- Nie myśl za dużo, bo pogrążysz się jeszcze. - Powiedział, a ja pierwszy razy miałam ochotę przyznać mu racje
Brunet za chwilę wstał i zaczął z powrotem kierować się w stronę drzwi.
- Harry nie idź jeszcze. - Mówiłam zanim zdążyłam to przemyśleć.
- C..co? - Chłopak tak samo jak ja był widocznie zdziwiony moją prośbą przez co zatrzymał się przez moment w miejscu.
- Może jesteś ostatnim chamem, ale jak już jesteś to chyba musimy coś sobie wyjaśnić - Oznajmiłam niepewnie, czekając na jego reakcje.
- Co Ci jest? Okres masz czy co? Zazwyczaj to drzesz się na mnie, wywołujesz niepotrzebne kłótnie i walisz mnie po jajach. - Odpowiedziałam bezpośrednio a ja byłam zmieszana.
- Niepotrzebne kłótnie?! A Ty niby jesteś dla mnie miły? - Uniosłam swój głos, pokazując palcem w moją stronę. Przymrużyłam oczy oczekując jego reakcje.
- Cóż... Mniejsza o to co chcesz wyjaśniać? - Zapytał obojętnym tonem.
- Dlaczego mnie nie lubisz? Co ja Ci zrobiłam?- Rzuciłam bezpośrednio, mając ochotę przywalić sobie z otwartej ręki w twarz.
- Uhuh.. Chyba nie każdy musi Cię lubić. - Skwitował.
- Ale chyba masz jakiś problem ze mną, bo od pierwszego razu kiedy się spotkaliśmy byłeś i nadal jesteś do mnie wrogo nastawiony! - Naciskałam, drążąc niewygodny temat.
- Nigdy nie powiedziałem, że Cie nie lubię. - Fuknął, a ja wywróciłam oczami.
- Ale dałeś mi to wyraźnie do zrozumienia. Aż za wyraźnie - Przypomniałam, mrużąc oczy.
- Cóż.. Może i tak.
- Oczywiście, że tak. - Potwierdziłam stanowczo a brunet zgromił mnie wzrokiem.

- Dobra uspokójmy się oboje, bo znowu nie skończy się to dobrze. - Stwierdziłam, wstając z ławki i stając przez Harrym.
- To Ty się denerwujesz nie ja. - Prychnął spokojnie. 
Głęboko westchnęłam, obserwując jak kędzierzawy pocierał swoje kłykcie. Sięgałam swoją świadomością w  nie tak daleką przeszłość, gdy kolanem pierwszy raz uderzyłam go w krocze, czy pierwszy raz miałam z nim wymianę zdań. 

Teraz wydaje się być zupełnie inny niż wtedy w supermarkecie przy Kate. Może nie jest miły, ale jest znacznie łagodniejszy...
- Przepraszam  za bycie suką. - Wyciągnęłam gwałtownie  rękę ku chłopakowi, wypowiadając słowa z ciężkim sercem.
- Co..? - Spojrzał na mnie jakbym uciekła z psychiatryka.
- I co uważasz, że będziemy teraz najlepszymi przyjaciółmi? - Kpił a ja udawałam obojętną.
- Nie, nie uważam tak, ale mój chłopak jest Twoim najlepszym przyjacielem, więc tak czy siak będziemy się widywać a chyba lepiej dla wszystkich jak będziemy żyć w "zgodzie". - Tłumaczę idiotycznie ruszając głową. 
- Ta.. Um..W takim razie.. Ja chyba też przepraszam za bycie kutasem. - Rzucił łagodnie i potrząsnął moją lodowatą dłonią. Widać, że był nieco skrępowany, co było nawet słodkie. 
- Chyba? - Uniosłam swoje brwi, patrząc w jego zielone oczy.

- Chryste. JA TEŻ. -  Poprawił się, wyraźnie akcentując słowa. 

- Wiesz, byłaś kiedyś głównym powodem naszych kłótni. - Oznajmił kiedy oboje zajęliśmy z powrotem miejsce na ławce.
- Co?
- Nialla obchodziłaś tylko Ty, a my wszyscy którzy byliśmy cóż.. jesteśmy dla niego niego rodzina odeszliśmy na boczny tor. - Tłumaczył a moja mina uformowała się coś w podobnie litery "o" . - Każdy w tym domu miał o Ciebie pretensje. - Dokończył a ja zaczęłam uświadamiać sobie jak ciężkie musiało być dla nich odejście blondyna. Bali się, że stracą jednego z członków rodziny na zawsze....
- On naprawdę Cię kocha. - Przyznaje łagodnie, zabierając  ode mnie kawałek pierzyny. Walę go żartobliwie w ramię i automatycznie przesuwam się do niego razem za kołdrą.
- Zmieńmy temat.
- Ja tak naprawdę wcześniej o tym wiedziałem. Niall powiedział mi o tym, chciał coś z tym zrobić, zemścić się czy jakieś inne gówno, ale bał się, że jeżeli zrobi jakiś krok w jego stronę on bez problemu znowu się do Ciebie dobierze. - Zignorował moją prośbę i powiedział unikając zupełnie mojego wzroku.


Rano obudziłam się w swoim a raczej w łóżku Nialla. Byłam trochę zdziwiona, bo o ile pamiętałam wczorajszy wieczór spędziłam na tarasie i do w dodatku z ..Harrym? 
 Z przyzwyczajenia sięgnęłam ręką po telefon, który był za łóżkiem i jednym zwinnym ruchem odblokowałam. Kolejne nieodebrane połączenia i wiadomości, na które nie zwracałam uwagi. Było już po 11:30, co mnie przeraziło, ponieważ pierwszy dzień miałam iść do pracy. Napisałam krótkiego sms do Rity, co mam zrobić, a ta odpisała, że pogadamy jak przyjedzie.  Po prostu super. 
Ociężale podniosłam się z grubego materaca i zabierając najpotrzebniejsze rzeczy z torby poszłam w do łazienki, myląc przed tym pokoje.
 Przekręciłam zamek i rozbierając się weszłam pod kabinę. Nastawiłam na bardzo ciepłą wodę i wylewając na gąbkę trochę mleczka zaczęłam dokładnie myć ciało. 
Miałam nadzieję, że prysznic rozluźni moje nieco spięte mięśnie, ale nie przyniósł oczekiwanego efektu, prócz tego, że czułam się na pewno odżywiona. 


Moje odbicie w lustrze wygląda znacznie gorzej niż zazwyczaj więc użyłam większej ilości różu i eyelinera. Na koniec pomalowałam lekko usta czerwoną szminką i związałam włosy w lekkiego warkocza, przerzucając na lewe ramię. Z domu wzięłam jedyne czarne dżinsy, zwykła kremową bluzkę z marszczonym dekoltem i marynarkę tego samego koloru co spodnie. Wszystko na siebie starannie założyłam i byłam zdania, że mogę pokazać się ludziom. Wyglądałam znacznie lepiej niż się czułam i to było oczywiste. 
Wyszłam z łazienki próbując wmówić sobie, że wszystko się ułoży i będzie zajebiście, aczkolwiek mieć dobre nastawienie jest znacznie trudniejsze niż mogłoby się wydawać...
Ostrożnie schodziłam po schodach. W salonie jak i na górze nikogo nie było. Jedynie w kuchni zastałam Harrego. 
- um...Hej. - Wyjąkałam a chłopak odwrócił się w moją stronę. 
- Cześć. - Odburknął, powracając do przygotowania swojego śniadania. 
- Gdzie są wszyscy? - Oparłam się o blat, podpierając lekko dłońmi.
- Wiesz, niektórzy muszą pracować. - Odpowiedział niegrzecznie, na co prychnęłam pod nosem. 


- Myślałam, że się pogodziliśmy. - Fuknęłam, nalewając sobie szklankę soku pomarańczowego. 
- Nie rozumiem, o co Ci znowu chodzi. - Rzucił, patrząc się na mnie morderczym spojrzeniem. 
- O nic. Jesteś po prostu niemiły.  - Stwierdziłam, a brunet popatrzył na mnie jak na debilkę. 
- Jestem normalny..boże dziewczyno ogarnij..
Czyli wraca do bycia kutasem. Z resztą czego ja mogłam się po nim spodziewać. 
Bez słowa wyszłam z kuchni, wygodnie usadawiając się na kanapie i włączając telewizje. Jak tylko mogłam starałam skupić się na oglądaniu, ale każda najmniejsza rzecz przypominała mi o sytuacji o rozmowie jaką będę musiała przeprowadzić z Niallem. 

  ***Nial*** 
               Nie wiedziałem czy znalazłoby się teraz jakieś słowo, które opisywałoby to jak cholernie się czułem. Znowu wszystko spierdoliłem, nie mówiąc jej jednej rzeczy.
Całą noc przesiedziałem w naszej sypialni nie zmrużając oka, z telefonem w ręku wysyłając jej miliard wiadomości, które pewnie zignorowała.
Czułem się bezradny.. nie miałem teraz wpływu na to co robi Rose i jak wszystko nadmiernie analizuje. Co było całkowicie w jej stylu.
Wiedziałem, że ona się o tym dowie, miałem nawet nadzieję, że zbiorę się szybko na odwagę i sam jej to powiem, ale w zupełnie innych okolicznościach. Trochę bardziej przyjaznej i na pewno nie podczas kłótni.
Dlaczego chociaż raz nie może wyjść dobrze? Tylko zawsze jakiś popieprzony idiota musi wszystko niszczyć?
Jedno było pewne, że będzie musiała ze mną pogadać bez względu na wszystko. Nawet jak będę musiał ją do tego zmusić to zrobię to. 
Rose nawet nie zdaje sobie sprawy, że ja też mam uczucia i tak samo jak ona ciepię. Nie rozumie jak trudno mi jest jej dać teraz chwilę swobody. W końcu teraz powinna być tutaj do cholery ze mną w tym łóżku.
_________________________________________________________
I 52 rozdział za nami.
Kochani ja wiem, że pieprze i pieprze Was o tych komentarz, pod każdym rozdziałem i w cholerę dziękuję wszystkim co komentują, ale wyświetleń przybywa obserwatorów też a komentarzy 8 :')
Mam nadzieję, że da Wam do trochę do myślenia.
Kocham Was i do następnego xx
A i jeszcze Sis. http://sisters-louis-tomlinson.blogspot.com/

niedziela, 19 października 2014

Rozdział 51

Muzyka

               Starałam przetrawić dopiero co usłyszaną informację. Otworzyłam buzię, żeby coś powiedzieć, ale po chwili zamknęłam nie mogąc dobrać żadnych odpowiednich słów. Patrzyłam się na niego szeroko otwartymi oczami i jedyne na co mogłam się wysilić to tylko przeczące kiwanie głową. Przez moment nie zdawałam sobie sprawy, że wstrzymywałam powietrze. Przytknęłam opuszki palców do skroni i zaczęłam je lekko masować. Czułam się jakbym przez moment była poza całą sytuacją, przypominając sobie dosłownie wszystko. Gwałt, porwanie, jego ohydną twarz...
Łzy cisnęły się do kącików oczu a ja swobodnie pozwoliłam im spłynąć po policzkach. Nie miałam siły walczyć. Osunęłam się powoli po ścianie a Niall dopiero ruszył się ze swojego miejsca i do mnie podszedł. Spróbował owinąć swoje ramiona wokół mnie, ale odepchnęłam go. Widziałam jak rozpada się przede mną na milion kawałeczków. Ból w jego oczach był ogromy.
Skuliłam pod siebie nogi i schowałam twarz w dłoniach głośno szlochając. Niall starał się zachować bezpieczny dystans między nami, choć wiem, że gdyby mógł to podbiegł by do mnie i przytulił, mocno całując. Niestety nie mogłam mu na to teraz pozwolić. Nie byłam nawet w stanie racjonalnie myśleć. Przeżywałam swój wewnętrzny koszmar.
On wrócił, Facet, który spowodował, że bałam się najmniejszego dotyku ze strony mojego chłopaka wtargnął się na nowo w moje życie. Dlaczego, aż tak bardzo chcę zniszczyć wszystko?
-Dlaczego..m.mi nie p..powiedziałeś? - Powiedziałam po kolejnych minutach przez łzy, unosząc głowę nieco w górę. Niall automatycznie się do mnie przysunął, ale kiwnęłam głową by tego dalej nie robił. Spuścił głowę do dołu tępo wpatrując się w podłogę. Jestem pewna, że próbował teraz poukładać sobie to co ma mi do powiedzenia i nakarmić mnie kolejną dawką informacji na temat mojego bezpieczeństwa.
- Odpowiedz mi. - Szlochałam a mój obraz zamazywał się coraz bardziej przez słone krople w moich oczach.
Oczywiście, zamiast odpowiedzi słyszałam tylko tę okrutną ciszę, która wewnętrznie łamała mnie na pól na przemian z moim łkaniem.
- Do cholery odpowiedz mi! - Krzyknęłam, uderzając jak najmocniej, pięścią w  zimne kafelki ściany. Przeszywający ból przebiegł po mojej dłoni, ale zdawałam się na to nie zwracać uwagi.
- Rose.. Ja chciałem tylko, żebyś była szczęśliwa, bezpieczna i nie musiała się niczym martwić. Chciałem być po prostu kurwa jak najlepszy dla Ciebie. - Z każdym wypowiedzianym słowem, ton jego głosu był  coraz głośniejszy, coraz bardziej przerażający. Wiedziałam, że on teraz cierpi mniej lub bardziej, ale w żaden sposób nie jest to usprawiedliwienie.
- I co? Myślisz, że teraz jestem szczęśliwa? Gdybyś mi kurwa o wszystkim powiedział nie siedziałabym tu teraz i nie płakała jak głupia. Jak ja Ci mam ufać?! To wszystko to twoja wina i dobrze o tym wiesz! - Wrzeszczałam mu prosto w twarz, zrzucając na niego całą winę a jednocześnie wyrzucając z siebie całą złość.
- Rose.. - Odparł, biorąc głęboki oddech.
- Przestań Niall. Mam dość Twoich ciągłych tajemnic, nadmiernej nadopiekuńczości, rozkazów i dosłownie wszystkiego co jest z Tobą związane. - Parsknęłam ocierając opuchnięte poliki. Ociężale podniosłam się na nogach i wyszłam z łazienki zostawiając załamanego chłopaka samego. Weszłam do sypialni i szybko przekręciłam klucz tak aby nie mógł wejść. Rzuciłam się na łóżko zanosząc się jeszcze większym szlochem. Jak on mógł płacić za moje bezpieczeństwo? Jak mogłam niczego nie zauważyć?!
Podobno zaufanie wchodzi po schodach, a zjeżdża windą. Teraz w pełni się z tym zgadzam, ponieważ całe zaufanie, na którym darzyłam Nialla po prostu przepadło.
Przycisnęłam poduszkę do twarzy i podkuliłam pod siebie nogi. Miałam ochotę wrzeszczeć najgłośniej jak potrafiłam, ale coś w środku  nie pozwalało mi na to.
Wszystko nie mieściło mi się w głowie, aczkolwiek najbardziej bolał mnie fakt, że Niall tak ważą sprawę trzymał w tajemnicy jak najdalej ode mnie.
Potrzebowałam z kimś pogadać, to było pewne. Nie mogłam jeszcze bardziej pogrążyć się w swoich przemyśleniach, dlatego z kieszeni swoich dżinsów wyjęłam komórkę i w krótkiej wiadomości napisałam do Rity, żeby jak najszybciej do mnie przyszła. Wiedziałam, że zawsze mogę liczyć na
czerwonowłosą tak samo jak i tym razem.

             Leżałam bezruchu wszystko powtórnie analizując dopóki nie usłyszałam głośnej wymiany zdań za drzwiami sypialki. Gwałtownie podniosłam się z łóżka i stanęłam przed drewnianą powłoką, przykładając do niej ucho. Dobrze wiedziałam, że była to Rita, ale starałam się cokolwiek usłyszeć z ich rozmowy, niestety wszystko wydawało się być niezrozumiałym szumem.
Po paru minutach usłyszałam ciche pukanie, dlatego niepewnie otworzyłam drzwi i wychyliłam lekko głowę. Poczułam ulgę, gdy przed drzwiami stała sama dziewczyna. Na czubku głowy miała coś do podobieństwa koka a jej twarz była jak zwykle rozpromieniona. Posłałam w jej stronę blady uśmiech i ruchem ręki wskazałam, żeby weszła. Przekręciłam na nowo klucz w zamku i oparłam się o biurko naprzeciwko siedzącej Rity.
- Niall Ci już powiedział, prawda? - Wyszeptałam, na co kiwnęła głową.
- Postaraj się go zrozumieć. - Odezwała się na co przymknęłam powieki.
- Nie. - Skwitowałam z udawaną pewnością w głosie.
- Rose.. On chciał dobrze.  - Burknęła czerwonowłosa, na co zrobiłam mordercze spojrzenie
- On zawsze chcę kurwa dobrze. - Parsknęłam odchylając głowę do tyłu.
- A Ty co byś zrobiła na jego miejscu?
- Rita, proszę Cię nie broń go. Na pewno bym mu powiedziała. On za to nie myślał jak ja się z tym będę czuła. - Odezwałam się obrażona.
- On Cię kocha, dobrze wiesz o tym , że jesteś tak naprawdę pierwszą osobą, w której tak szaleńczo się zakochał. Chciał to załatwić bez mówienia Tobie dlatego, żebyś nie musiała się martwić. - Tłumaczyła mi dziewczyna a milion myśli latało mi po głowię, tworząc potężny mętlik.
- Mogę dzisiaj u Ciebie nocować... - Odezwałam się zupełnie nie na temat.
- Co? - Rita uniosła w górę swoje brwi intensywnie się we mnie wpatrując.
- Proszę... Potrzebuję się stąd oderwać i pomyśleć z dala stąd. - Głęboko wzdychałam splatając swoje dłonie.
- No.. nie wiem czy to dobry pomysł. - Analizowała sprawę.
- No dobra, ale obiecaj mi, że jutro tu wrócisz i z nim pogadasz. - Odpowiedziała, na co marszczyłam swoje brwi.
- Nie obiecują, ale obiecuję, że przemyśle to tylko błagam chodźmy już.. - Mówiłam płaczliwym tonem na co Rita kiwnęła głową. Cicho powiedziałam, żeby jeszcze chwilę poczekała, a ja spakowałam w torbę najpotrzebniejsze rzeczy.
Z dziwnymi obawami wyszłam z pokoju i poszłam do łazienki, w której szybko wzięłam kosmetyczkę. Zaraz za przyjaciółką zeszłam po schodach, gdzie w salonie zobaczyłam Nialla z opartymi o kolana rękami i spuszczoną w dół głową.
- On też cierpi. - Mruknęła po cichu w moją stroną, ale nic nie odpowiedziałam.

               Po tym jak bezpośrednio Rita oznajmiła Niallowi, że będę u nich nocować, wymieniłam jedynie z chłopakiem krótkie i puste spojrzenia. Nieważne jak bardzo chciałam się do niego przytulić czy go pocałować, wiedziałam, że nie mogę. Byłam zbyt bardzo zraniona.
W aucie siedziałam cicho, wpatrując się w ciemną drogę oświetloną przez latarnie. Z radia leciała jakaś smętna melodia, która powodowała, że czułam się jeszcze gorzej.
- Ale wybaczysz mu prawda? - Odezwała się dziewczyna kiedy dotarłyśmy na miejsce.
- Jestem zraniona. - Odpowiedziałam się krótko unikając jej spojrzenia.
- Znam Nialla od małego i wiem, że jesteś dla niego najlepszą rzeczą jaką spotkał w życiu. - Stwierdziła smutno a ja stałam przez chwilę w miejscu przyswajając sobie słowa Rity.
Na dworze było już dosyć chłodno, dlatego szybko weszłyśmy do domu. Jak mogłam się spodziewać w salonie siedzieli wszyscy, więc wszystkie pary oczu były nagle skierowane na mnie.
- Hej. - Wydukałam nieśmiało, starając wymusić blask uśmiechu na swojej twarzy.
- Rose musi dzisiaj u nas zostać. - Stwierdziła moja przyjaciółka a ja mogłam dostrzec jak szczęka Harrego się zaciska.
Pokierowałam się do góry jak po prosiła mnie Rita a za swoimi plecami słyszałam tylko jeszcze przytłumione słowa "Potem wam wytłumaczę". Zacisnęłam mocniej pięść na mojej torbie, czując, że nie jestem tu mile widziana.
- Będziesz spała w tym pokoju. - Powiedziała szczerzę się uśmiechając i wskazując na pierwszy pokój, zaraz na przeciwko schodów.
Jest w nim dość pusto a cały pokój utrzymany jest w odcieniach szarego. W rogu pokoju znajduje się jednoosobowe łóżko a zaraz koło niego mała półka nocna. Ciemnoszare firany zasłaniają duże okna, przez co w pokoju jest o wiele ciemniej.
- Mieszkał w tym pokoju Niall. - Burknęła dziewczyna a ja dostrzegłam cień smutku przebiegający po jej twarzy. Poczułam dziwne uczucie ukłucie w okolicach klatki piersiowej, gdy mój wzrok powędrował do biurka na którym znajdowała się mała ramka ze zdjęcie przedstawiającego małego blondyna, Rite, Harrego i Haley. Wzięłam zdjęcie do ręki wpatrując się w idealne błękitne tęczówki, oraz rozpromieniony uśmiech.
- Jak będziesz czegoś potrzebowała będę dwa pokoje dalej. - Po tych słowach jedynie szybko obie wymieniłyśmy uściski i zostałam sama. Znowu.
Krążyłam jeszcze przez chwilę po pokoju, przyglądając się uważnie każdemu detalowi. Chciałam czymkolwiek zając swoje myśli, ale okazało się to trudne, bo w końcu przebywałam w jego dawnym pokoju.
Delikatnie otworzyłam niewielką komodę, w której ku mojemu zdziwieniu znajdowało się parę bluzek. Nie myśląc nawet co robiłam, szybko zdjęłam swoją bluzkę i przeciągnęłam przez głowę luźny T-shirt Nialla.
Wyciągnęłam z torby telefon z ładowarką i udałam się na poszukiwania gniazdka, które znajdowało się za łóżkiem. Na wyświetlaczu było 5 nieodebranych wiadomości w dodatku wszystkie od chłopaka. Ignorując sms odłożyłam telefon na podłogę. Nie miałam już siły nawet na głupie umycie zębów, dlatego stwierdziłam, że zrobię to jutro.
Jedyne co, zdjęłam z nóg spodnie pozostając w majtkach i sięgającą do połowy ud bluzką Nialla. Bosymi stopami podążyłam do wyłącznika światła i z powrotem to łóżka. Oczy łzawiły mi już ze zmęczenia, ale miałam dziwnie przeczucie, że nie zasnę.
W ciemnościach wpatrywałam się w biały sufit przez najbliższą godzinę.  Czułam jak nerwy szamotają mną w środku, dlatego wstałam, wyjęłam z torby swoją bluzę, i biorąc w rękę kołdrę i poduszkę zeszłam na dół, gdzie na szczęście nikogo już nie było. Jak najciszej się dało wyszłam z domu na taras i usiadłam na tarasie przykrywając się puchatą pościelą i kładąc pod głowę poduchę.
Głęboko wdychałam chłodne powietrze napełniając nim moje płuca. Było to znacznie lepsze, od leżenia w łóżku...
__________________________________________
Przepraszam za spóźnienie ! <3 Z góry sorry za błędy..
Tym rozdziałem, zaczynamy nowy  III sezon <3 Dziękuję gorąco wszystkim, i jeżeli to czytacie to zostawcie komentarz.
Dzisiaj krótko, bo już nie mam siły.
Do zobaczenia Kocham.

wtorek, 14 października 2014

ROK

KOCHANI!

DZISIAJ MIJA RÓWNY ROK ODKĄD ZAŁOŻYŁAM BLACKA! AAAAAA <3
NIE WIEM JAK WY, ALE JA CZUJĘ SIĘ Z TYM ŚWIETNIE.
DLA MNIE JEST ON NAPRAWDĘ SUKCESEM, SZCZEGÓLNIE, ŻE NIE MIAŁAM JAKIEGOŚ WIĘKSZEGO DOŚWIADCZENIA Z PISANIEM. SZCZERZE NIE SPODZIEWAŁAM SIĘ ROK MINIE MI TAK SZYBKO.
WSZYSTKO DZIĘKI WAM, DLATEGO JAK TYLKO MOGĘ DZIĘKUJĘ WAM BARDZO ZA TO, ŻE ZE MNĄ JESTEŚCIE I CIĄGLE CZYTACIE TE WYPOCINY! :3
NAPRAWDĘ JESTEM BARDZO ZADOWOLONA I DUMNA I WGL. TAKA PODJARANA ... XDD
DZIĘKUJĘ JESZCZE RAZ! I DO JUTRA SKARBY <3

sobota, 4 października 2014

Zwiastun sezon III

Sama nie mogę uwierzyć, że już prawie rok piszę to opowiadanie i znajdują się wspaniałe osoby, które to czytają. :3

A więc tak niezmiernie miło jest mi zacząć pisać III część Blacka. Dziękuję Wam wszystkim, że ze mną jesteście i czytacie mimo, że ostatnimi czasy było jak było XD

O to zwiastun :D Nie miejcie do mnie wielkich pretensji o to jaki jest, ale po pierwsze robiłam go sama a po drugie pierwszy raz w innym programie niż Movie Maker. Mimo wszystko starałam się jak mogłam, ech z resztą sami oceńcie :3


https://www.youtube.com/watch?v=zI1sQvjjCQ4&feature=youtu.be


Rozdział postaram się dodać jak najszybciej. Do zobaczenia kochani! xx

poniedziałek, 22 września 2014

Rozdział 50

Czytać notkę bo ważna!!!!
Ten rozdział chciałam dedykować Dominice, która jest dla mnie ogromnym wsparciem, oraz Wiktorii dzięki, której w moich oczach pojawiły się łzy. Dawno nie słyszałam tylu miłych słów. Dziękuję Wam dziewczyny! Kocham x

" Wiem, że nie powinienem trzymać tego w tajemnicy, ale to dla Twego dobra" 

- Co? - Zapytał zakładając do końca swoje granatowe bokserki. Stałam jeszcze przez chwilę w wejściu do sypialni zanim postanowiłam wejść głębiej i usiąść na miękkim materacu.
- Dostałam pracę. - Odpowiedziałam pewnie a on popatrzył na mnie jak na idiotkę. Widziałam jak jego szczęka napina się z każdą chwilą, a ja  starałam nie dać po sobie poznać, że się stresuje.
- Nie będziesz pracować! Jak Ty w ogóle do cholery dostałaś tę pracę? Rose kurwa myślałem, że ten temat mamy za sobą!  - Uniósł głos a mnie przeszły ciarki z jego zaborczego tonu. Niall wstał na równe nogi, stając centralnie przede mną. Podnoszę swoją głowę, by spojrzeć na jego twarz, na której nie malowało się nic prócz złości. Sądziłam, że gdyby mógł uśmiercić mnie wzrokiem to zrobiłby to dosłownie w tym momencie.
- Nie, nie mamy go za sobą Niall. Nie zabronisz mi pracować. - Starałam się wytłumaczyć mu jak najspokojniej dobierając rozważnie słowa.
- Zabronię! - Krzyknął, zaciskając swoje pięści.
- Niall! To moje życie i ja chcę pracować! Zrozum to. - Jęknęłam niezadowolona, trzymając nerwy na wodzę.
- Kurwa, ale tu chodzi o Twoje bezpieczeństwo! - Przykucnął obok mnie, łapiąc mnie za dłonie, które z resztą za moment wyrwałam.
- Posłuchaj mnie kochanie. - Starał zachować spokój, ściszając swoją wypowiedź do minimum, ale ja dobrze wiedziałam, że w środku się cały gotuje.
- Nie to ty mnie teraz posłuchaj. - Rzuciłam stanowczo, kładąc ręce na jego klatce i lekko go odpychając tak abym mogła stanąć.
- To nie chodzi o moje bezpieczeństwo, tylko o to, że masz problem z pieprzoną zazdrością i najchętniej trzymałbyś mnie w klatce! Jesteś pieprzonym zaborcą, który nawet nie pozwoli mi pracować! - Krzyczałam wszystko na jednym wdechu prosto w jego twarz, która z każdym moim słowem robiła się coraz bardziej czerwona. Mateńko....

*** Niall ***

Kurwa.
 Nerwy rozsadzały mnie wewnątrz. Mało brakowało a dym wyleciałby mi bokami z uszu.  Nie, ona nie może. Od jakiegoś czasu starałem się ją chronić, żeby była bezpieczna... Ona nic do cholery nie rozumie i nie zrozumie jak jej nie wytłumaczę. Spokojnie Niall, dasz radę..
Głośno westchnąłem, starając przetrawić wszystkie obelgi jakie Rose na mnie rzuciła. Dobra z jednym się zgodzę, mam problemy z zazdrością, ale jak ona mogła mnie nazwać pieprzonym zaborcą? Ja to wszystko robię kurwa dla niej. Szkoda tylko, że ona nic nie wie...
- Licz się ze słowami Rose. - Syknąłem prze zaciśnięte. - To wszystko dla Twojego kurewskiego bezpieczeństwa. - Dokończyłem, odliczając w myślach do dziesięciu, by nie wybuchnąć.
- Śmieszny kurwa jesteś. - Zaśmiała mi się prosto w twarz i torując sobie drogę chciała wyjść z pokoju, ale uniemożliwiłem jej to, łapiąc dosyć mocno za ramiona. Siłą prowadziłem brunetkę  w stronę łóżka i popchnąłem lekko aby z powrotem na nim usiadła. Zaplotła ręce na wysokości piersi i maksymalnie wyprostowała swoją posturę.
Patrzyłem żałośnie na jej piękną twarz i długie włosy, które zapewne kaskadami opadały na plecy. Lekki makijaż podkreślał ciemne, duże oczy, które w tym momencie wpatrywały się we mnie z wrogością. Usta ułożone w cienką linię, pewnie chciały wykrzyczeć wszystkie obelgi, jakie tylko istniały...
- Jutro idę do pracy, czy Ci się to podoba czy nie. - Oznajmiła pewnie a ja nawet nie wiem kiedy stała się taką "wojowniczką"
- Kto Ci ją w ogóle załatwił? - Zapytałem spokojne stając jak najbliżej Rose.
- To moja sprawa. - Stwierdziła, odwracając głowę w drugą stronę. Brakowało tylko, żeby tupnęła jeszcze noga o podłogę jak rozwydrzony bachor.
- Od kiedy to w związku jest "moja sprawa"?- Syknąłem , przymrużając oczy.
- Ty też masz tajemnice. - Powiedziała z pretensjami a ja pokiwałem lekko głową.
- Owszem. - Odpowiedziałem a Rose posłała mi mordercze spojrzenie.
- Kto C załatwił tą pracę, Rose! - Powtórzyłem pytanie a ona pokiwała tylko przecząco głową. Była uparta tak samo jak ja i wiedziałem, że żadne z nas nie odpuści..
- Nie powiem Ci Niall. - Uniosła swój głos a ja zacisnąłem jeszcze mocniej swoje pięści by nie dać upustu emocjom.
- Jebana Rita załatwiła Ci tę robotę? - Fuknąłem siadając koło obrażonej dziewczyny. Czekałem chwilę w ciszy, ale jej brak odpowiedzi był dla mnie wystarczający, żeby potwierdzić moje pytanie.

- AHA. To teraz jest JEBANA? - Spytała sarkastycznie. Głęboko wzdychając uniosłem dłoń i złapałem się za głowę.



Byłem wkurwiony na przyjaciółkę, jeżeli w ogóle mogę ją jeszcze tak nazwać. Przez ostatnie czasy ona bardziej była bliższa Rose niż mi no, ale oczywiście "babskie grono" . Nie dając, żadnego znaku dziewczynie wyszedłem z pokoju i szybko pokierowałem się wyjścia mocno trzaskając drzwiami, tak, żeby było słychać w całym domu. 
Podszedłem szybko do auta i wjechałem na drogę. Jechałem bocznymi ścieżkami by nie natrafić na niepotrzebne korki czy policje. Nie kontrolowałem nawet prędkości, jedyne co mnie obchodziło to jak najszybciej dojechać do Rity. 
Jedną ręką mocno ściskałem kierownice a drugą włączyłem radio, przekręcając regulator tak, żeby było jak najgłośniej. Mocny bas odbijał się od moich uszu, ale potrzebowałem tego, nawet jak potem będzie pękał mi łeb a jestem pewien, że będzie. 
Udało zagłuszyć mi się na chwilę myśli, ale nadal byłem w chuj zestresowany i wściekły. 
Po 15 minutach gwałtowanie zatrzymałem się pod znanym mi drewnianym domkiem. Trzasnąłem drzwiami od samochodu i ciężkim krokiem zmierzałem ku drzwiom. Puknąłem a raczej walnąłem kilka razy o drewnianą powłokę. W między czasie już drugi raz odliczyłem w myślach do 10 licząc, że jak zobaczę czerwonowłosą to jej nie rozwalę. 
Po chwili zamek zaczął się przekręcać i tak jak mogłem się spodziewać drzwi otworzyła Rita. Nie czekając na żadne jej słowa typu " Hej, co tu robisz" przepchnąłem się łokciem by dostać się do środka. Pewnie siebie stanąłem wyprostowany przed niższa dziewczyną złowroga patrząc się jej w oczy. Posłała mi pytające i zdziwione spojrzenie a ja zanim wszystko z siebie wyrzuciłem wziąłem ostatni głęboko oddech. 
- Po chuj załatwiałaś Rose pracę? - Fuknąłem, nerwowo wkładając dłonie w kieszenie spodni. 
- Bo mnie o to prosiła wariacie! Wyluzuj trochę, ma prawo do pracy! - Zdenerwowana prychnęła machając dłońmi. 
- Nic nie rozumiesz idiotko! Ja to robię wszytko dla niej. Kocham ją! - Krzyknąłem krążąc wokół dziewczyny. Nikt nic teraz nie rozumie tylko ja. 
- To, że ją kochasz  nie oznacza, że masz ją trzymać jak pod kloszem! - Starała mi się wytłumaczyć, ale tylko kiwałem co jakiś czas ironicznie prychając. 
- To dla jej cholernego dobra! - Powiedziałem posyłając jej groźne spojrzenie.  
- To tak to chyba nie wiesz co jest dla niej dobre Niall. - Stwierdziła i odwracając się na pięcie zamachnęła się włosami i poszła w głąb domu. 
- Pieprz się Rita. - Splunąłem bardziej do siebie i opuściłem kiedyś i mój dom. 
Pod napływem złej energii i targających mną myśli z całej siły kopnąłem oponę auta najmocniej jak tylko mogłem. Byłem wściekły, zagubiony, zawiedziony i wkurwiony w jednym. Mętlik, który teraz panował w mojej głowie, był ciężki do ogarnięcia a ja żałowałem, że nie powiedziałem jednej ważnej rzeczy Rose jakieś parę miesięcy temu.
I tak o to teraz znajdowałem się przed drzwiami naszego pięknego domu, do którego pierwszy raz stresuję się wejść. W drodze powrotnej starałem się dokładnie przemyśleć co powiem Rose. Musi to wiedzieć i koniec. Będzie zła i wściekła? Na pewno, ale mam nadzieję, że robiłem to wszystko z miłości do niej.
Wziąłem się w końcu na odwagę i wszedłem do środka. Na dole nie było ani śladu dziewczyny, miałem nadzieję, że nigdzie nie wyszła, więc jak najprędzej wszedłem na górę.

* And we tried
oh, how we cried
We lost ourselves
The love has died
Ang though we tried you can't deny
We're left as shells, we lost the fight
And we had magic, and this is tragic
You couldn't keep youe hands to yourself



Usłyszałem cichy śpiew, który był wręcz kojący dla moich uszu. Moje nogi intuicyjnie zaprowadziły mnie pod drzwi łazienki, z której wywodził się te piękne dźwięki. Zamknąłem lekko oczy i chciałem, żeby ta chwila trwała jak najdłużej. Schowałem na chwilę twarz w dłoniach i wiedząc, że nie mogę tego wiecznie przedłużać przemogłem się i lekko stuknąłem w drzwi.
- Rose? - Zapytałem niepewnie przykładając ucho. Śpiew momentalnie ucichł i usłyszałem tylko, że coś spadło odbijając się z hukiem o kafelki. Musiała nie słyszeć jak wchodziłem i się przestraszyła..
- Rose, proszę musimy pogadać. - Rzuciłem żałośnie, mając nadzieje, że dziewczyna mnie słyszy.
- Kochanie to dla Twojego bezpieczeństwa, ja..ja muszę Ci coś wytłumaczyć. - Jąkałem się stojąc przed drzwiami jak palant.
Nie wiem czy minęła minuta czy pięć, ale w końcu zamek się przekręcił a drzwi lekko się otwarły. Wszedłem niepewnie wewnątrz łazienki. Rose stała przy umywalce, obmywając twarz wodą. Spojrzała się za moment w swoje odbicie w lustrze i na swój rozmazany makijaż. Jej mina ułożyła się widocznym grymasie, ale nawet teraz w totalnym nieładzie dla mnie wygląda perfekcyjnie. 
- Musze coś Ci wytłumaczyć, ale obiecaj mi, że mi nie przerwiesz. - Zacząłem podchodząc do niech o parę kroków bliżej. Brunetka pokiwała tylko przecząco głową i kiwnęła ręką bym kontynuował.
- Ech.. Nawet nie wiem jak Ci to powiedzieć. Rose.. ja nie chcę, żebyś ty pracowała, ponieważ się o Ciebie. Dobra, jestem też zazdrosny, ale to nie o to chodzi. Dobrze wiesz, że miałem kiedyś na pieńku z policją i za bardzo nie mogę teraz z nimi zaczynać a po całej sprawie z Jackobem ugh... Błagam tylko się nie denerwuj...
- Mów kurwa Niall. - Przerwała niecierpliwiąc się cholernie. 
- On mi kazał płacić za to Twoje bezpieczeństwo. Za to, że nic Ci nie zrobi, ale od niedawna coś mu zaczęło odpieprzać...
* Piosenka You Lost Me Christiny Aguilery jak by ktoś chciał ;)
Jeszcze notka x
____________________________________________
Dobra dzisiaj trochę dłuższa notka, więc spokojnie przez nią przebrnij.
1. I O TO TYM ROZDZIAŁEM KOŃCZĘ II SEZON BLACK NIALL HORAN. DZIĘKUJĘ TYM CO SĄ RAZEM ZE MNĄ !!!
Co sądzicie o tym rozdziale? Ja osobiście jestem z niego zadowolona i mam nadzieję, że Wam też się spodoba, bo spędziłam nad nim całe popołudnie! x Mam nadzieję, że rozumiecie już dlaczego Niall nie pozwolił pracować Rose ;) Tak cholernie się martwił jak poszła biegać i wgl. x
2. Postaram się jak najszybciej zrobić zwiastun, ale jakby ktoś chciałby mi POMÓC to będę wdzięczna. To samo tyczy się SZABLONU. Kontakt do mnie macie, więc zapraszam.
3. Jakby ktoś miał propozycje, pretensje i wgl. to również proszę mi o tym powiedzieć.
4. I OSTATNI PUNKT. Kochani ja wiem. Zaniedbałam bloga, przestałam pisać i wgl.. , ale na blogu jest  90 obserwatorów a komentarzy 11 ?! Tyle samo komentarzy było pod dosłownie 1 rozdziałem! Ja naprawdę nie wiem jak mam się starać i pisać, żeby Wam pasowało. Ja jednego rozdziału nie piszę naprawdę godzinę! a Ten w szczególności długo pisałam bo na raz i dodatku pisałam go ponad 5 GODZIN. Błagam doceńcie to, bo mi też jest wszystko ciężko połączyć a się staram. JEST MI NAPRAWDĘ CHOLERNIE PRZYKRO jak widzę, że parę rozdziałów wcześniej było ponad 40 komentarzy a teraz zaledwie 10 :(
WIĘC BARDZO WAS PROSZĘ, DLA WAS ZOSTAWIENIE KOMENTARZA POZYTYWNEGO, BĄDŹ NEGATYWNEGO ZAJMIE NIECAŁĄ MINUTĘ, A DLA MNIE JEST TO BARDZO WAŻNE. MOŻECIE ZOSTAWIĆ NAWET GŁUPIĄ KROPKĘ, ALE ŻEBYM WIEDZIAŁA, ŻE TO CZYTACIE I DOCENIACIE.
W końcu jest to ocena mojej pracy, którą piszę DLA WAS. Zamiast tego mogłabym zrobić lekcje bo mam zaległości z powodu choroby, albo nawet gadać przez telefon godzinami, ale postanowiłam poświęcić je napisanie.
Z drugiej strony rozumiem też, że sporo osób przestało czytać tego bloga, aczkolwiek większość Was jest, więc GORĄCO WAS PROSZĘ.
JESZCZE RAZ DZIĘKUJĘ TYM CO SĄ ZE MNĄ I KOMENTUJĄ ROZDZIAŁY.
Oczywiście nie zapomnę podziękować za ponad 145,00 tyś wyświetleń.!
Moja założenie było, że blog, będzie miał 100 rozdziałów, ale wątpię, że zdołam do tylu dotrwać.
A i nie zapomnijcie o Sisters (nowy roz. prawdopodobnie jutro)  http://sisters-louis-tomlinson.blogspot.com/
Rozdział nie do końca sprawdzony ;)
Liczę, że WSZYSCY przebrnęli przez moje nudne gadanie.

piątek, 19 września 2014

Rozdział 49


Muzyka
Muzyka
               Kolejne dni mijają bardzo spokojnie wręcz nudno. Codziennie Niall wychodzi do pracę ogarniając jakieś sprawy, natomiast ja siedzę w domu, sprzątam i "uczę się gotować" co przychodzi mi z największym trudem ze wszystkich tych czynności.
Na szczęście wiem, że moje żądze w kuchni długo nie potrwają, ponieważ dokładnie pół godziny temu udało mi się zatrudnić kucharkę i sprzątaczkę w jednym, która wydaje się być bardzo kompetentna i nawiasem mówiąc zacznie swoją pracę od nowego tygodnia.

               Atmosfera pomiędzy mną a Niallem w pełni wróciła do normy, aczkolwiek mój genialny pomysł z pracą nadal nie minął. Wiedziałam, że muszę postawić na swoim i to właśnie dzisiaj Rita miała do mnie zadzwonić i powiedzieć czy udało jej się przekonać szefa, żeby chociaż dał mi szanse spróbować swoich sił w Starbucksie.  Jak na razie wszystko trzymałam w tajemnicy przed chłopakiem, bo wiedziałam, że pozbawiłby mnie tej pracy zanim bym zdążyła jeszcze ją dostać. Zdecydowałam, że postawię go przed faktem dokonanym, może wtedy da mu to coś do myślenia i zrozumie, że nie odpuszczę. W końcu nie jestem jego niewolnicą. A i tak dosyć sporo już poświęciłam między innymi studia.
Na niewielkim zegarku, który wisiał na ścianie dobiegała 13:30 a ja nie miałam najmniejszej ochoty, żeby stawiać czoła z kuchnią i cokolwiek gotować, ponieważ wczoraj zrobiłam niejadalne coś, czego nawet nie dało się nazwać. Czułam się trochę spalona, gdy Niall wtedy zobaczył moje dzieło i na cały dom wybuchł nieludzko głośnym śmiechem. Wiedziałam, że w tej dziedzinie jestem beznadziejna.
Nie tracąc czasu, postanowiłam wybrać się do galerii i wziąć jakieś żarcie na wynos. Założyłam swoje wciągane vansy, zgarnęłam torebkę i dokładnie zamykając wejściowe drzwi wyszłam na zewnątrz kierując się do czarnego BMV. Usiadłam na fotelu, który wykładany był skórą i zaciągnęłam się zapachem rozchodzącym po aucie. Jest to pierwszy raz, gdy będę jechać ty samochodem. Wiem, że jakbym go rozpieprzyła Niall zabił by mnie na miejscu...
Westchnęłam któryś raz z rzędu i  nie zastanawiając się dłużej odpaliłam samochód, ostrożnie wjeżdżając na drogę. Z każdym kilometrem czułam się za kierownicą coraz pewniej dlatego  nie minęło dużo czasu a ja wcisnęłam pedał gazu. Sprawnie dojechałam pod jedną z najbliższych galerii co pewnie było też zasługą tego, że na drodze nie było dużo korków.
 Nieco trudniej było znaleźć jakieś miejsce, żeby zaparkować, jednak w końcu znalazłam je na szarym końcu parkingu. Z torebki wyjęłam słuchawki i włożyłam do uszu. Z drugiej strony podłączyłam je do telefonu i nastawiłam na jakieś energiczne piosenki. Trzasnęłam trochę mocniej niż zamierzałam drzwiami od samochodu i ruszyłam w stronę wejścia. Jak zwykle ludzi roiło się wewnątrz. Jak mogłam się spodziewać mało kto umiał się poruszać po tego typu rzeczach, ponieważ albo  grupkami zatrzymują się na środku drogi  i urządzają pogaduszki tak, że nie dało się przejść albo przepychają się łokciami z torbami większymi od nich lub po prostu nie potrafią upilnować swoich dzieci, które latają po centrum jak nienormalne.
Patrząc przez chwilę na wszystko z boku w duchu przeklnęłam każdego i ruchomymi schodami wjechałam na górę gdzie znajdowało się parę restauracji. Przełączałam po drodze piosenki szukając "Crazy in Love" Beyonce. Z powrotem wcisnęłam telefon do kieszeni spodni, które były na mnie bardziej obcisłe niż wcześniej. Próbowałam jednak ignorować ten fakt i dalej szłam w stronę chińskiego jedzenia.
Ustawiłam się w kolejce, która ku mojemu szczęściu nie była długa, czego nie mogę powiedzieć o kolejce np. do KFC. Napisałam krótkiego sms do Nialla pisząc gdzie się znajduję.  Nie mogąc wytrzymać dłużej wysłałam jeszcze jedną krótką wiadomość do Rity z zapytaniem czy udało jej się załatwić ważną dla mnie sprawę.
Nagle z tyłu poczułam, że ktoś niegrzecznie pukał mnie w ramię. Zirytowana obróciłam głowę i spostrzegłam kobietę, która była ewidentnie zdenerwowana. Zmarszczyłam lekko brwi nie wiedząc o co chodzi blondynce koło 30, która za chwile wskazała na kolejkę, której już nie było. Boże... Mruknęłam szybkie "przepraszam" i wyjęłam jedną słuchawkę z ucha zwracając się w stronę kasy.
- Co Pani chciałaby zamówić? - Usłyszałam znajomy i kiedyś bliski mi głos. Niepewnie uniosłam głowę i szybko zamrugałam kilkanaście razy oczami, nie wierząc, że właśnie przede mną stoi Kate... Wyszczerzyła lekko oczy widząc mnie stojącą przed sobą, jednak za moment przyjęła bardzo formalną pozycję i udawała, że nic ją nie rusza. A ja wmawiałam sobie, że tylko próbuje skutecznie zakryć swoje emocje.
- Słucham, co Pani chciałaby zamówić? - Powtórzyła udając, że mnie nie zna. Głośno westchnęłam, zdając sobie sprawę, że wszystkich z tyłu hamuję.
- Kate... - Mruknęłam cicho lustrując ją z góry do dołu. Miała na sobie jakiś tandetny uniform i włosy związane to tyłu tak aby prawdopodobnie było jak najmniej widać połowę kolorowych z nich.
- Bierzesz coś czy nie. - Przybliżyła do mnie swoją twarz. Syknęła nieprzyjemnie tak abym tylko ja to mogła usłyszeć. Skierowałam swój wzrok na dłonie, czując to dziwne uczucie. Kiedyś najbliższa mi osoba stała się prawie najgorszym wrogiem... Przełknęłam gulę, która zdążyła uformować w moim gardle i nakładając sztuczny uśmiech na twarz  złożyłam swoje zamówienie na wynos nie patrząc nawet dokładnie co zamawiam. Od razu, gdy dostałam estetycznie zapakowane jedzenie zapłaciłam i jak najszybciej zaczęłam oddalać się od chińskiego gówna. Odwróciłam się jeszcze na moment na pięcie i widziałam jak Kate odwracała mnie wzrokiem. Uśmiechnęłam się lekko odgarniając włosy i ruszyłam dalej, starając się ogarnąć zaistniałą sytuację. Dlaczego jej głos aż tak bardzo przepełniony był nienawiścią? I w ogóle dlaczego nie studiuje? Przecież miała tyle wielkich planów...
 Włożyłam z powrotem słuchawki do uszu, próbując zagłuszyć własne myśli, które i tak będą męczyć mnie przed snem.
Ze względu na to, że nie było dużego ruchu jeszcze szybciej udało wrócić mi się do domu. Prawie z piskiem opon zatrzymałam się pod naszym domem. Zatrzymałam się na moment przed wejściem patrząc na całą posiadłość . Nie wątpię, że dom wyglądała na jeden z bogatszych na tej ulicy, ale co się dziwić jeżeli Niall zarabiał fortunę a poza tym na pewno miał jeszcze jakieś pieniądze ze swojej ciemnej i nieciekawej przeszłości.

Auto którym jeździ blondyn stało w garażu, co oznaczało, że dzisiaj o dziwo wcześnie jest w domu. Przekroczyłam drzwi wejściowe, zdejmując buty. Kątem oka widziałam, że chłopak siedzi na kanapie z włączonym telewizorem  i laptopem na kolanach.
Odłożyłam jedzenie w kuchni na stole i ruszyłam do salonu.
- Hej skarbie. - Mruknęłam przytulając go od tyłu i składając delikatny całus na policzku.
- Hej. Gdzie byłaś? - Wstał z miejsca i doszedł do mnie zamykając w swoich ramionach. W takich momentach czuje się najbezpieczniejszą osobą na całym świecie.
- W galerii. Kupiłam jedzenie, bo nie mam zamiaru dzisiaj "gotować" - Powiedziałam podkreślając ostatnie słowo.
- Ta, to był dobry pomysł. - Zaśmiał się na co zgromiłam go wzrokiem.
- Mniejsza o to.. Poszłam do chińskiej restauracji i zgadnij kto tam pracuje. - Rzuciłam stajać na przeciwko blondyna z idealnie niebieskimi tęczówkami.
- Kate... prawda? - Powiedział na co kiwnęłam potakująco głową.
- Skąd wiedziałeś? - Spytałam, dając mu znak ręką, żeby kierował się za mną do kuchni.
- Ktoś mi powiedział... Nie pamiętam kto. - Rzucił, przeczesując dłonią blond czuprynę.
- Um...ok. - Powiedziałam cicho.
- Rozmawiałaś z nią? - Pytał a ja nie wiedziałam jak dokładnie mam na to odpowiedzieć .
- W zasadzie to ona jakby mnie obsługiwała, gdybym wiedziałam, że to ona stoi przy kasie pewnie podeszłabym do innej, ale byłam zapatrzona zbyt bardzo w telefon i w ogóle wstrzymałam kolejkę, gdybyś słyszał jej głos. Był tak bardzo przepełniony nienawiścią przez chwilę a potem jakby nigdy nic podała mi żarcie a ja miałam ochotę uciec. - Mówiłam wszystko na jednym oddechu aż w końcu westchnęłam.
- Tak, bardzo się zmieniła...a ja wiem, że częściowo to moja wina.- Dokończyłam chowając twarz w swoich dłoniach.
- Rose.. Nie możesz się nią wiecznie do cholery zamartwiać. Proszę Cię. - Powiedział troskliwie a ja i tak mogłam dostrzec w jego głosie nutkę irytacji i złości.
Szybko zakończyłam ten temat, nie chcąc się dłużej rozczulać a Niall zaczął rozmawiać o jego pracy, gdy w między czasie ja nakładam na szczęście jeszcze ciepłe jedzenie.
Zajęliśmy na przeciwko siebie miejsca przy stole i zaczęliśmy jeść.
Szczerze nasza rozmowa wydawała się nie mieć końca, przez co nasz posiłek przeciągnął się niemiłosiernie długo, aczkolwiek w końcu, po którymś złośliwym docinku Nialla udało wstać od stołu i w udawanej złości powędrować do kuchni gdzie włożyłam talerz do zlewu.
- Koooochanieee.. - Usłyszałam za sobą aż za bardzo przeciągnięte słowo, na co moje usta wygięły się w mimowolnym uśmieszku. Zaplątał swoje duże dłonie na moim brzuchu a ja czułam ciepło, które emitowało z jego ciała.
- Może masz ochotę się zrelaksować. - Wymruczał, przegryzając płatek mojego ucha.
- Niall.. - Jęknęłam mimowolnie przegryzając swoją bezbronną wargę.
- No już kochani.. Nie bądź sztywna.. - Namawiał mnie a jego głos przepełniony był erotyzmem.
 -No dobra. - Zgodziłam się, bo wiem, ze sama tego pragnęłam.
Złapałam dłoń chłopaka a ten prowadził mnie w stronę naszej sypialni, gdzie za zamkniętymi drzwiami dzieją się różne rzeczy...

Czułam się cudownie. Jak zwykle było cudownie i nie do opisania. Mimo, że nie byłam jeszcze specem w TYCH sprawach to wiedziałam, że robię się już coraz pewniejszego, z czego mogłam być dumna a Niall był naprawdę zajebistym kochankiem.
- Jesteś niesamowita. - Szepnął, gdy oboje leżeliśmy nadzy pod cienką narzutą. Czułam jak byłam cała czerwona z oczywistych przyczyn.
- Ty jeszcze bardziej. - Odpowiedziałam wtulając się w jego klatkę.
Przymknęłam oczy głęboko oddychając.
W pokoju unosił się zapach " po seksie" jak to bywa, gdy dwa ciała łączą się w jedność.
Między nami panowała cisza a ja miałam wrażenie, że w tym momencie porozumiewamy się bez słów, dopóki mój telefon nie zaczął rozbrzmiewać wolną melodią w spodniach.
Szybko ruszyłam się z miejsca i pociągając impulsywnie za narzutę zakryłam się nią zostawiając zdziwionego, gołego Nialla.
- No co? I tak nie masz problemów z nagością. - Rzuciłam, uśmiechając się złośliwie i udałam się na poszukiwania moich spodni, gdzie znajdował się telefon.
Nie zdziwiło mnie bardzo, gdy nie zdążyłam odebrać połączenia od Rity. O Boże. Szybko opuściłam pokój, tłumacząc nieskładnie blondynowi, że muszę oddzwonić. Trzymając na wysokości piersi ciągnący się materiał wyszłam z pokoju ostrożnie schodząc na dół. Nacisnęłam zieloną słuchawkę i moment poczekałam, zanim  usłyszałam po drugiej stronie łagodny głos dziewczyny.
- Hej. I jak? - Spytałam zniecierpliwiona od razu przechodząc do meritum sprawy.
- Hej. Um... Szczerze było ciężko, ale ubłagałam go, żeby chociaż dał Ci szanse. - Powiedziała głośno wzdychając a ja szeroko uśmiechnęłam się do ściany.
- Jeju... Kurwa dziękuje... - Starałam się być jak najciszej, mimo, że miałam ochotę pisnąć.
- Ech.. Nie ma sprawy. Tylko błagam nie zawal tego i postaraj się jak najbardziej. - Powiedziała spokojnie.
- No to jest oczywiste. - Rzuciłam pewnie nie mogąc przestać się szczerzyć. - Nie wiem jak Ci się odwdzięczę. Kiedy mam zacząć? - Kontynuowałam.
- Najlepiej jutro przed 8:00 chyba, że nie możesz to pojutrze.
- Będę jutro, tylko muszę pogadać jeszcze z Niallem, bo nic nie wie. - Westchnęłam wiedząc z czym za moment będę musiała się zmierzyć.
- Uhuh. Powiedzenia skarbie. Zadzwonię potem, bo nie mogę teraz gadać - Powiedziała radośnie.
- Jeszcze raz CI bardzo dziękuję i do zobaczenia do jutra. - Rzuciłam i obie skończyłyśmy połączenie. Klasnęłam kilka razy w dłonie, ciesząc się niezmiernie. BĘDĘ MIAŁA PRACĘ. Powtarzałam sobie w myślach, będąc tak cholernie szczęśliwa dzięki Ricie. W końcu zarobie własne pieniądze.. Nieważne ile, ważne, że zarobie! Mam nadzieję, że gdyby mama żyła to byłaby ze mnie dumna.

               Wchodząc po schodach na górę w duchu zrobiłam sobie znak krzyża. Załatwię to spokojnie, nie pokłócimy się. Nie jesteśmy chyba małymi dziećmi. Dokładnie starałam się przemyśleć co dokładnie powiem Niallowi tak aby skończyło się jak najspokojniej. Stanęłam jeszcze na moment przed drzwiami głęboko wzdychając, jednak gdy pchnęłam drewnianą powłokę, mój szybki plan całkowicie runął i został zamieniony na dwa proste słowa.
- Dostałam pracę. - Powiedziałam od razu na wejście, patrząc na oczy Nialla i jego impulsywną reakcje..
Jakiś inny facet cieszyłby się, gdyby jego dziewczyna dostała pracę. Gratulowałby jej i byłby zadowolony, ale nie Niall... On chciał, żebym wiecznie siedziała w domu i nic nie robiła. Czasami jego nadopiekuńczość i potrzeba, żebym czuła się jak "księżniczka" była zdecydowanie przesadna...


____________________________________________________________

No i kolejny rozdział! xx
Jak Wam się podoba.. Ja szczerze jestem z niego średnio zadowolona, ze względy na to, że jestem chora i ledwo co udało mi się go napisać, aczkolwiek mam nadzieję, że niektórym przypadnie do gustu. Jak obiecałam, wracam do regularnego pisania i chciałabym, żebyście na nowo odwiedzali regularnie tego bloga, oraz zostawiali swoje uwagi, propozycje i odczucia a pro po bloga, rozdziałów itp. 
Prawdopodobnie niedługo skończę i jeżeli będziecie chcieli zacznę nowy. Postaram się dzisiaj dodać wszystkich bohaterów i wgl.
Jeszcze raz gorąco proszę o zostawieniu komentarza, bo jak domyślacie się jest to dla mnie cholernie ważne.
Do zobaczenia za parę dni kochani! xx 

środa, 10 września 2014

Ogłoszenie.

               Okej... Szczerzę nawet nie wiem od czego tam naprawdę zacząć. Może tak w 100% zdaję sobie sprawę jak ostatnio zwaliłam tego bloga. Po prostu straciłam chęć do pisania i nawet nie wiem dlaczego. Pisanie tych dwóch blogów przez ostatnie miesiące dla mnie bardziej obowiązkiem niż przyjemnością i odpoczynkiem. Wcale Wam się nie dziwie, że nie komentowaliście rozdziałów tak jak dawniej,ponieważ nie były one tak jak dawniej a poza tym można powiedzieć, że mieliście do mnie taki stosunek jak ja do tego bloga, znaczy tak mi się wydaje.
Z tego powodu chyba po raz jakiś setny chciałam Was przeprosić i powiedzieć, że w tym roku będę miała dla Was o wiele więcej czasu, ponieważ mam o troszkę mniej zajęć poza lekcyjnych. A poza tym znowu wróciła im chęć do dalszej kontynuacji historii Nialla i Rose, którą piszę już prawie rok.
Mam nadzieję, że teraz znowu będziecie ze mną przez ten czas i będziecie dla mnie jak zawsze ogromnym wsparcie. Nawet nie wiecie jak mi jest przykro,ponieważ zdałam sobie sprawę, że praktycznie straciłam wszystko na co jakby ciężko "przykro"
Rozdziały będą pojawiać się regularnie  od tego momentu prawdopodobnie określone dni.
Chyba to na tyle ode mnie.

Szablon by Selly